- Start
   - Newsy
   - Zapowiedzi
   - Recenzje
   - Solucje
   - Galerie
   - Video
   - Linkownia
   - Pliki
   - Ekipa/Kontakt
   - Wyszukaj
   - FORUM
       

CSI: MORDERCZE ZAMIARY

CSI 6


Jak zapewniają nas twórcy jednej z najlepszych gier RPG w historii „Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia”, choć z tym twierdzeniem można by polemizować. Na pewno wszystko inne ulega nieustannym przemianom, niezależnie od tego, czy mówimy o istotnych kwestiach, czy nie. To zjawisko dosięgło również serial „CSI: Las Vegas”, a to z kolei przełożyło się na kilka nowości w grach do niego nawiązujących. O tym, czym odsłona zatytułowana „Mordercze Zamiary” różni się od poprzednich opowiem tutaj.

Pierwszą nowością są dwie twarze, które na ekranie telewizora można było ujrzeć po raz pierwszy w sezonie dziewiątym (i właśnie na nim bazuje ta część). Są nimi dr Langstom i Ripley Adams, którzy zastąpili Warwicka (zginął w serialu), Grissoma i Sarę. Poza tym w części fabularnej weterani poprzednich odsłon znajdą wszystko to, co wcześniej – pięć spraw do rozwiązania, przy których nam (rekrutowi) pomagać będzie ktoś z ekipy np. Nick, Greg albo Catherine. Dzięki nim znajdziemy sprawcę morderstwa panny młodej w hotelowym pokoju, zabójstwa gwiazdy telewizyjnej czy transseksualisty zabitego we własnym klubie. Przy okazji tej ostatniej uda nam się też rozwikłać zagadkę z przeszłości, co nie wszystkim da powody do radości. Mnie dała o­na jej naprawdę dużo, bo pierwsze przejście każdej sprawy zajmuje około półtorej do dwóch godzin (czyli nawet do 10 na całą grę, co jest wynikiem naprawdę niezłym). Poza tym są o­ne naprawdę ciekawe, zawierają sporo wątków pobocznych, a rozstrzygnięcie bywa zaskakujące. Na osobne zdanie zasługuje wspomniane zadanie z Frankiem, który kazał nazywać siebie Marcele. Jest to jedna z najlepszych spraw, jakie miałem możliwość rozwiązać licząc wszystkie odsłony CSI (a ta jest szóstą, z którą się zapoznałem). W moim prywatnym rankingu tylko finał „CSI: Miami” był lepszy, ale zakończenie „Morderczych Zamiarów” również trzyma w napięciu. Jestem zdania, że gdyby było o­no jedynym plusem tej produkcji, to tylko dla niego warto sięgnąć po ten tytuł.

CSI 6

Na szczęście plusów jest o wiele więcej, a wśród nich - łamigłówki. Jak się łatwo domyśleć mowa o wszelkiego rodzaju sposobach badania poszlak i dowodów, takich jak analiza DNA, porównywanie odcisków palców czy oglądanie drobnych przedmiotów pod mikroskopem. Nowi gracze mogą skorzystać z samouczka, a bardziej doświadczeni mogą go spokojnie wyłączyć i przejść do rzeczy np. do zbierania próbek. Robimy to wykorzystując odpowiednie narzędzia podzielone na cztery grupy: zbieranie, płyny (tu jest np. luminol do wykrywania śladów krwi), odciski palców i odlewy. Nazwy te są dosyć jednoznaczne, wiec łatwo będzie znaleźć właściwą rzecz. Sprawę ułatwia sam program, bo gdy zdecydujemy się na jakąś grupę (np. zbieranie), to automatycznie zostanie wybrany przyrząd, który najlepiej pasuje do sytuacji. Gdy już mamy kilka śladów, najlepiej iść z nimi do laboratorium, aby je przebadać. Na początku tej procedury można obejrzeć krótką animację ukazującą jak np. dowiedzieć się z jakich związków chemicznych składa się zmywacz (szkoda tylko, że w każdej sprawie ją oglądamy po raz kolejny i to mimo wyłączonego samouczka), a potem sami przystępujemy do działania. Najciekawsze jest chyba porównywanie próbek DNA, choć zrobiono to w uproszczony sposób, gdyż każda z czterech podstawowych zasad przedstawiona jest figurą w innym kształcie i w innym kolorze niż pozostałe zamiast w postaci prążków o różnej grubości odpowiadającym odpowiednim sekwencjom kodu genetycznego (takie prążki były we wcześniejszych odsłonach serii, nie wiem czemu z nich zrezygnowano). Generalnie każdy rodzaj analizy jest prosty (dla niektórych może nawet zbyt prosty i monotonny), ale dzięki temu nikt nie można narzekać na sztuczne zwiększanie poziomu trudności, a tym samym czasu trwania rozgrywki.

Nie można też narzekać na oprawę graficzną – ze wszystkich gier tej serii jest o­na zdecydowanie najlepsza. Twarze bohaterów są bardzo szczegółowe, a ich mimika bardzo naturalna i drobiazgowo odwzorowana. Również lokacje są wykonane świetnie – żywe kolory, dobre oświetlenie, sporo różnorodność to tylko część ich zalet. Co więcej, choć mamy tu do czynienia z produktem z roku 2009 (a jest już obecnie 2011), to jego strona wizualna jest lepsza niż niejednego tytułu z tego, czy zeszłego roku. Grafika zrobiła na mnie naprawdę mocne i świetne wrażenie, w którym utwierdziły mnie tylko przerywniki filmowe. Mamy ich trzy rodzaje – rekonstrukcje zdarzeń np. chwili śmierci ofiary, migawki z ulic Las Vegas (ujęcia zarówno nocne, jak i dzienne) oraz filmiki z ekipą CSI, na których najczęściej widać jak omawiane są postępy w śledztwie z Catherine (która jest szefową nocnej zmiany). To wszystko wzięte razem ze sobą daje chyba najładniejszą przygodówkę, jaką widziałem w swoim życiu, a przynajmniej najładniejsze modele 3D postaci (a trochę ich już widziałem).

CSI 6

O muzyce takich zachwytów nie będzie, ale i tak uważam, że jest dobra. Co prawda standardowo ustawiona jest dosyć cicho, ale wystarczy tylko przesunąć jeden suwak, by móc się w nią wsłuchać. A jest w co, bo dobrano ją idealnie, przede wszystkim do klimatu serii. Poza tym jej różnorodność jest jej kolejną zaletą, bowiem aby posłuchać innego kawałka w tle wystarczy... przejść do innej lokacji. Dźwięki otoczenia też są na właściwym poziomie, a jeśli dodamy do tego głosy postaci, które w zdecydowanej większości są głosami znanymi z telewizora (oczywiście, mowa tu o głównych bohaterach), to o oprawie dźwiękowej nie wypada mówić inaczej, jak pozytywnie. Nie zmieni tego fakt, że gdy np. przy drugim przejściu danej sprawy zaczniemy przewijać dialogi, to kwestie mówione nie będą się zgadzać z napisami (może być nawet tak, że postać coś mówi, a napisy dawno już zostały przewinięte).

Ostatnia sprawa związana jest ze sterowaniem. Tradycyjnie, zdecydowaną większość czynności wykonujemy myszą, a klawisze (np. spacja) spełniają rolę drugoplanową (np. do wspomnianego przewijania dialogów). Poza tym w menu są standardowe opcje takie jak zmiana rozdzielczości ekranu, głośności muzyki czy zapis stanu gry. Co ciekawe, choć mamy do dyspozycji po kilka miejsc (a więc niedużo) na każdą sprawę, to... rozgrywkę można ukończyć nie wykonując ani jednego sejwa. Jak to możliwe? Bardzo prosto, bo program bardzo często dokonuje autozapisu – a to po przebadaniu jakiejś ważnej poszlaki, a to po zdobyciu nakazu, a to po dokładnej rewizji, na koniec dochodzenia i w wielu innych przypadkach. Dobrze jest jednak skorzystać choć raz z opcji zapisu – na początku czwartego śledztwa, a to ze względu na buga, o którym pisałem w odpowiednim temacie na forum. Poza tym – gra ma wszystko to, co czego się przyzwyczailiśmy.

CSI 6

Wspominałem też, że każde śledztwo można przechodzić więcej niż raz. No dobrze, tylko po co? I tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo z jednej strony można stwierdzić:” Przechodzę po raz kolejny, aby zdobyć nową rangę i poprawić swoje oceny”. Rangi zdobywamy za wykonanie określonych czynności takie jak pomoc innemu członkowi ekipy CSI (np. pomoc Riley, gdy pracujemy z Gregiem). Oceny takie jak przenikliwość wyrażane są procentowo i zależą m.in. od stopnia dokładności naszej pracy i ilości wykorzystanych konsultacji z partnerem. Generalnie pomysł z wystawianiem not jest dobry, tyle tylko, że o­ne kompletnie nic nie dają – ani za niskie, ani za wysokie, ani za wszelkie wyróżnienia nie dostaniemy żadnych bonusów w postaci rysunków, filmików czy ścieżek dźwiękowych, a przecież wcześniej takowe premie były. Tutaj robimy to jedynie dla własnej satysfakcji, a szkoda.

Polonizacja również wpisuje się na dosyć długą listę zalet tej gry. Jak można się domyśleć, skoro słychać głosy aktorów z serialu, to są o­ne oryginalne, a po „naszemu” są jedynie napisy. Do tych nie mam zastrzeżeń – prosta, acz wyraźna i czytelna czcionka, dobre tłumaczenie oraz praktycznie zerowa ilość wszelkiego kalibru wpadek językowych sprawiają, że tę lokalizację można stawiać wręcz za wzór do naśladowania dla innych wydawców.

Podsumowując – bawiłem się przy „Morderczych Zamiarach” naprawdę dobrze i długo. I choć jest to tytuł skierowany głównie do fanów telewizyjnego tasiemca kryminalnego, to jestem pewien, że wiele osób spośród reszty znajdzie w nim coś dla siebie. Mam nadzieję, że obecna cena tego produktu do tego was zachęci, a naszych rodzimych dystrybutorów zachęci do wydania pozostałych odsłon tego cyklu w Polsce (szczególnie liczę na „Fatal Conspiracy”, choć i na CSI: New York też się nie pogniewam ;) ).

OCENA GRY: 9/10

ZALETY:

+ cztery ciekawe śledztwa...
+ ... i piąte jeszcze lepsze
+ rewelacyjna grafika
+ fajna muzyka
+ głosy serialowych bohaterów
+ analiza poszlak
+ sterowanie
+ polonizacja
+ system rang i wyróżnień...

WADY:

-     ... za które nic nie dostajemy
-     trochę za bardzo uproszczona analiza DNA


Ocenę i komentarze graczy można zobaczyć tutaj



CSI 6


Dodano:  czwartek, 14 lipca 2011
Recenzent:  Adam
Wynik:
odsłon: 2662

Którego polskiego wydawcę gier uważasz za najlepszego?

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 4031

- The Testament of Sherlock Holm...
- Tajne Akta III
- The Testament of Sherlock Holm...
- Syberia III
- FACE NOIR - IL GATTO DAGLI ...
- Broken Sword 5
- Resonance
- Steam/TheIndieGala/The HumbleB...
- THE BOOK OF UNWRITTEN TALES - ...
- CYPHER: Tekstowa przygówka w s...


© Copyright 2005-2010 Przygodowki.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Przygodówki.pl 2007