- Start
   - Newsy
   - Zapowiedzi
   - Recenzje
   - Solucje
   - Galerie
   - Video
   - Linkownia
   - Pliki
   - Ekipa/Kontakt
   - Wyszukaj
   - FORUM
       

KING'S QUEST: QUEST FOR THE CROWN

KQ


Czy pamiętasz, drogi czytelniku, rok 1984? Ja nie za bardzo. Może dlatego, że jestem sklerotyczką, a może dlatego, że nie było mnie jeszcze wtedy na świecie... Sama nie wiem. Tak czy owak, ostatnio postanowiłam się przekonać, jak wyglądały przygodówki powstałe "sto lat temu" i tym sposobem trafiłam na King's Quest: Quest for the Crown, która to gra pochodzi właśnie z 1984 r.

Wyłączyłam pojawiającą się co prawda tylko okazjonalnie, ale za to odrzucającą muzyczkę, zaakceptowałam porażającą grafikę, przemogłam początkową niechęć do wklepywania komend i wkroczyłam do akcji.

Witamy w królestwie Daventry

Akcja gry toczy się 'dawno, dawno temu', na dodatek w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w świecie, w którym na każdym kroku można spotkać postacie znane z baśni. Bohater, którym sterujemy, dzielny sir Graham, zostaje wezwany przed oblicze króla. Władca przeczuwa, że niebawem opuści ziemski padół, przed śmiercią pragnie jednak wyznaczyć swojego następcę. Chciałby przekazać tron Grahamowi, musi jednak mieć pewność, że ten będzie dobrym królem. Dlatego zleca mu misję - musi zdobyć trzy przedmioty, które sprawią, że biednym mieszkańcom zacznie żyć się lepiej. Nasz bohater rusza zatem w podróż po rozległych terenach Daventry, by odnaleźć i zdobyć przepowiadające przyszłość lustro, zawsze pełną bogactw skrzynię oraz magiczną tarczę.

Po drodze spotkamy wiele znanych z baśni i bajek postaci. Będziemy mieć niepowtarzalną okazję poczuć się jak Jaś (lub jak Małgosia) i wepchnąć złą czarownicę do kotła, wspiąć się po magicznej fasoli do krainy, w której mieszka gigant, czy wreszcie zjeść magiczny grzybek i zmienić rozmiar, idąc w ślady pewnej znanej chyba wszystkim Alicji. Nie zabraknie także smoka, czarodzieja i dobrej wróżki. Ba, natrafimy nawet na gigantycznych rozmiarów myszora (nie mam pojęcia, jaka to bajka)!

KQ

Przygotuj się na liczne przeszkody

Graham ma do przebycia długą i niebezpieczną drogę. Powiedziałabym nawet, że niebywale niebezpieczną. o­n, odważny bohater zapewne w ogóle się tym nie martwi, wszak na pewno przeżył już wiele przygód. W gorszej sytuacji jest gracz, który niewątpliwie chciałby ukończyć grę bez konieczności powtarzania pewnych jej fragmentów. Perfidni twórcy postanowili jednak utrudnić mu zadanie. Życie sir Grahama właściwie na każdym kroku jest w niebezpieczeństwie. O ile jednak można od biedy zrozumieć, że został zjedzony przez czarownicę słynącą z oryginalnych upodobań żywieniowych, o tyle w niektórych momentach można dojść do wniosku, że nasz bohater to zwyczajna łamaga, a nie żaden dzielny rycerz. Chwila nieuwagi i spada ze schodów, włazi w dziurę w podłodze, a gdy zdarzy mu się wejść do wody, macha bezradnie rękami, dopóki mu się nie przypomni, że umie pływać. Wszystkie te trudności są jednak niczym. Największe wyzwanie stanowi wdrapywanie się po fasoli. Nie wiem, kto wymyślił to zadanie, ale tkwię w przekonaniu, że był akurat w ciężkiej depresji i chciał uprzykrzyć życie wszystkim ewentualnym graczom. Fasola pnie się bardzo wysoko i niezwykle łatwo z niej spaść. Potrzeba niebywałego opanowania, by po kilkunastu minutach nie rzucić gry w diabły.

Te wszystkie utrudnienia sprawiają, że tytuł ten raczej nie przypadnie do gustu osobom niecierpliwym.

Dla wielu problemem będzie także przyzwyczajenie się do sterowania. Poruszamy się przy pomocy strzałek na klawiaturze. Możemy wybrać jedną z trzech prędkości, przy czym niestety żadna z nich nie jest dobra. Nasz bohater albo wlecze się jak średnio rozgarnięty ślimak, albo odwrotnie - zapiernicza z prędkością światła, co kończy się najczęściej zgonem (wpada na czarodzieja, ląduje w rzece, itp.).

KQ

Wszystkie czynności, takie jak zabranie przedmiotu, rozmowa, wykonujemy wpisując komendy z klawiatury. Wydaje się to skomplikowane, ale można się przyzwyczaić. Powiem więcej - bardzo przypadł mi ten sposób do gustu. Kiedy spróbowałam zagrać w remake, najbardziej brakowało mi właśnie tych komend.

W trakcie zabawy trzeba zwracać baczną uwagę na wszystko, zaglądać do każdej dziury i pod każdy kamień. Aktywne miejsca nie są w żaden sposób wyróżnione, trzeba więc samemu wszystko sprawdzać.

Zagadek w grze właściwie prawie nie ma. Na dodatek jedyna, która przychodzi mi do głowy, jest dla osób, które nie przeczytały w swoim życiu zbyt wielu baśni, wręcz nierozwiązywalna. Naszym zadaniem jest odgadnięcie imienia pewnego gnoma. Konia z rzędem temu, który bez wahania powiedziałby, że ten gnom to niejaki Rumpelstiltskin. Jakby tego było mało, trzeba jeszcze trochę pobawić się z alfabetem, by odkryć, że jego prawdziwe imię to .... Poza tą jedną łamigłówką - koszmarkiem, nasze działania ograniczają się właściwie do używania znalezionych przedmiotów w odpowiednich miejscach i unikania zgonu.

Okulary ochronne i zatyczki do uszu mogą okazać się niezbędne

Grafika, wykonana "aż" w 16 kolorach, w pierwszej chwili wydaje się być koszmarem. Jest mało szczegółowa, za to bardzo pstrokata. Nie mam pojęcia, czy bohater, którym kierujemy jest brzydki, czy przystojny - sądząc po tym, jak go przedstawiono, wyobrażam go sobie jako szarookiego Chińczyka w przyciasnej koszulce i z piórkiem w kapeluszu. Podobnie jest z niektórymi przedmiotami, które zabieramy po drodze, czasem za bardzo nie mamy pewności, co to właściwie jest. Po pewnym zastanowieniu doszłam jednak do wniosku, że podczas gry w King's Quest, oczy nie bolą mnie tak bardzo, jak wtedy, gdy grałam w drugą część Szymka Czarodzieja. Jak widać wszystko jest kwestią gustu.

Jeśli chodzi o dźwięki... Właściwie nie ma o czym pisać. Najlepiej po prostu wyłączyć je na samym początku gry. Właściwie ciężko je nawet nazwać muzyką, lepsze określenie to koszmarne piski. I to chyba tyle w tym temacie.

KQ

Na przekór wszystkim ocena będzie wysoka

Wychodzi na to, że King's Quest to gra koszmarna. Brak zagadek, możliwość zgonu, paskudna grafika i takiż "podkład muzyczny". A otóż nie. Grzecznie wymieniłam wszystko, co się graczom może nie spodobać, ale szczerze mówiąc te wady nie mają dla mnie większego znaczenia. Spędziłam przy tym tytule wiele godzin i naprawdę dobrze się bawiłam. Podobały mi się liczne nawiązania do bajek, dziką satysfakcję sprawiło mi wepchnięcie starej jędzy do kotła, a po zejściu z wysokich schodów przyznałam sobie tytuł najcierpliwszej istoty w kraju.

Mam teraz problem z rzetelną oceną tego programu. Pozwolę sobie wystawić aż dwie oceny tego tytułu. Dla mnie zasługuje o­n na 8 punktów i nawet niespecjalnie potrafię to uzasadnić. Paradoksalnie gra w tego starocia była dla mnie doświadczeniem zupełnie nowym i nieznanym.

Zdaję sobie jednak sprawę, że zdecydowana większość graczy nie znajdzie zrozumienia dla niego i właściwie ciężko im się dziwić. Ci, którzy nie tolerują zręcznościówek, kochają zagadki, mają uszy i oczy wrażliwe na piękno, niech uznają, że właściwa ocena to 3 punkty.


Zalety:
-liczne nawiązania do baśni i bajek,
-ciekawa odmiana po graniu w nowsze tytuły,
-okazja do zobaczenia, jak dawniej wyglądały gry przygodowe,

Wady:
-możliwość zgonu (eee tam, wystarczy często zapisywać grę),
-zręcznościówki (i niech mi ktoś powie, że to współcześni twórcy wpadli na pomysł utrudniania graczom życia),
-mała ilość zagadek (ha! Za to ta jedyna zabije ćwieka niejednemu).

KQ


Dodano:  czwartek, 19 maja 2011
Recenzent:  vaapu
Wynik:
odsłon: 2245

Którego polskiego wydawcę gier uważasz za najlepszego?

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 4031

- The Testament of Sherlock Holm...
- Tajne Akta III
- The Testament of Sherlock Holm...
- Syberia III
- FACE NOIR - IL GATTO DAGLI ...
- Broken Sword 5
- Resonance
- Steam/TheIndieGala/The HumbleB...
- THE BOOK OF UNWRITTEN TALES - ...
- CYPHER: Tekstowa przygówka w s...


© Copyright 2005-2010 Przygodowki.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Przygodówki.pl 2007