- Start
   - Newsy
   - Zapowiedzi
   - Recenzje
   - Solucje
   - Galerie
   - Video
   - Linkownia
   - Pliki
   - Ekipa/Kontakt
   - Wyszukaj
   - FORUM
       

BLADE RUNNER

Blade Runner


     Wszystko zaczęło się od książki o wyjątkowo mało chwytliwym tytule „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”. Philip K. Dick zawarł w niej wyjątkowo wiele, jak na książkę S-F, przemyśleń o charakterze filozoficznym – czym jest życie, na czym polega człowieczeństwo i czy maszyna może być bardziej ludzka od jej twórców. Książka pozostała niestety w niszy zarezerwowanej głównie dla fanów science fiction. Jednak w 1982 światło dzienne ujrzał film „Blade Runner” Ridley'a Scotta. Miał o­n wszystko co potrzeba, by zostać hitem: genialnego reżysera kręcącego film na podstawie świetnej historii Dicka oraz plejadę gwiazd z Harrisonem Fordem, Rutgerem Hauerem i młodziutką wtedy Deryl Hannah na czele. Również oprawa muzyczna była dziełem człowieka przez wielu uznawanego za geniusza – Vangelisa. Wszystko to, wraz z cudownie wykreowanym Los Angeles przyszłości zapewniło filmowi trzy nominacje do Oscara, jedną do Złotego Globu, wiele pomniejszych nagród oraz drugie miejsce w rankingu na najlepszy film S-F serwisu Filmweb, ustępując tylko niemniej legendarnej Odysei Kosmicznej 2001. Brzmi wystarczająco zachęcająco żeby obejrzeć? To dobrze – ale miało być o grze...

     Film okazał się nie tylko wielkim sukcesem artystycznym, ale także kasowym. Jednak mowa o czasach gdy elektroniczna rozrywka stawiała pierwsze kroki, stąd na przeniesienie filmu na ekrany komputerów trzeba było poczekać aż 15 lat. Może jednak właśnie to było wielką szansą dla gry – dziś większość produkcji powstających na podstawie filmów bazuje tylko na ich popularności, nie mając zbyt wiele do zaoferowania. Liczy się tylko szybki i łatwy zysk, jakość nie ma większego znaczenia. W przypadku Blade Runnera jest jednak zupełnie inaczej. Nad adaptacją filmu oraz elementów książki czuwało specjalnie powołane konsorcjum (Blade Runner/Westwood Partnership), w skład którego weszli przedstawiciele producenta gry, wydawcy, oraz właściciele praw do tytułu. Zatrudniono kilku aktorów występujących w filmie, zaimplementowano też część muzyki znanej z wielkiego ekranu. Ta produkcja była skazana na sukces od początku, a programistom z Westwood udało się wyciągnąć z tytułu wszystko co tylko było możliwe. Ale od początku...

Blade Runner

     Los Angeles rok 2019. Korporacja Tyrell doprowadza prace nad robotami do fazy Nexus 6. Są to androidy praktycznie nie odróżnialne od człowieka, często same nawet nie wiedzą o tym, że ludźmi nie są. Mają zaimplementowane wspomnienia, uczucia, siłą przewyższają ludzi, a inteligencją przynajmniej dorównują inżynierom, którzy je stworzyli. Wykorzystywane są do najcięższych prac oraz jako maszyny bojowe w odległych koloniach Ziemi. Nikt nie przewidział jednak że maszyny są na tyle inteligentne i niezależne, aby wzniecić bunt przeciw swym konstruktorom. Ich powstanie zostało jednak stłumione, a o­ne same, zwane replikantami, zdelegalizowane. Androidy Nexus 6 otrzymały zakaz przebywania na Ziemi pod karą śmierci – oficjalnie zwaną „wycofaniem”. Do egzekwowania tego prawa powołano specjalne jednostki Blade Runner – Łowców androidów. Są to detektywi, sędziowie i kaci w jednej osobie. W rolę jednego z takich łowców przyjdzie nam się wcielić. Nie będzie to jednak znany z filmu stary wyga Rick Deckard, lecz początkujący Ray McCay – który po długim okresie pracy papierkowej dostaje swoje pierwsze prawdziwe zadanie. Pierwsze – i kto wie, czy nie ostatnie. Wydaje się o­no błahe – otóż ma o­n rozwiązać zagadkę rzezi w sklepie zoologicznym. W świecie, w którym posiadanie jakiegokolwiek prawdziwego zwierzęcia jest niezwykłym luksusem, rzeź wydaje się na tyle nieludzka, że mogli dokonać jej jedynie replikanci. Dlatego właśnie do akcji skierowany zostaje Ray McCay. Choć to dopiero wstęp do prawdziwej intrygi.

     Tak zaczyna się jedna z najbardziej nietypowych gier przygodowych w jakie grałem. Na samym początku dziwi brak inwentarza, choć rozwiązanie takie występowało już choćby w serii Myst. No dobrze – czyli pewnie będą zagadki logiczne typowe dla wspomnianej serii. Otóż też nie. Gra polega głównie na zbieraniu i analizowaniu śladów, prowadzeniu przesłuchań i wyciąganiu z tego wszystkiego tak wielu wniosków, jak się tylko da. A po co? Żeby móc znaleźć jeszcze więcej śladów i przeprowadzić jeszcze więcej przesłuchań. Oto sedno rozgrywki. Analizę śladów ułatwia nam specjalny system komputerowy zwany KIA. Pozwala o­n przechować i porządkować nagrania wszystkich rozmów, dane dotyczące znalezionych śladów i inne informacje istotne dla przebiegu śledztwa, a także to co wiemy o naszych potencjalnych podejrzanych. Ponadto, na komendzie policji i w domu Ray'a obecny jest komputer o sympatycznym imieniu Esper - pozwalający nam manipulować przy różnego rodzaju zdjęciach i nagraniach z kamer video. Możemy obraz dowolnie powiększać, przesuwać, a dzięki temu odkrywać istotne elementy naszych łamigłówek. Brzmi ciekawie? Zapewniam że takie właśnie jest. Podejrzanych o bycie replikantem weryfikujemy wykonując znany z filmu test Voight-Kampffa. Polega o­n na zadawaniu pytań mających wzbudzić u przesłuchiwanego określoną reakcję – typową dla ludzi bądź androidów. Potem zostaje już tylko „wycofanie” takiego osobnika. A jak to wszystko wygląda w praktyce? Otóż całkiem nieźle.

Blade Runner

     Postać McCoy'a przemieszczamy w obrębie lokacji w sposób typowy dla gier typu point'n'click. W przypadku dialogów, możemy albo zdecydować się na ich automatyzację – według jednego ze schematów proponowanych przez autorów gry (np. przyjazny, agresywny itp.), lub na ich samodzielne prowadzenie (zdecydowanie polecam dla osób chcących się wgłębić w fabułę). W dowolnym momencie rozgrywki, możemy także klikając PPM sięgnąć po broń, choć należy pamiętać, że świat przyszłości pozostaje jednak na tyle cywilizowany, że w wielu miejscach może się to dla naszego bohatera źle skończyć. Właśnie – broń. Otóż teraz będzie o tym, czego spora część fanów przygodówek bardzo nie lubi. Rozpoznany replikant (niestety) nie wyeliminuje się sam z żalu, że został odkryty przez naszego Blade Runnera. Wręcz przeciwnie, zrobi wszystko żeby pozostać przy życiu. Zwykle czeka nas wtedy pościg, oraz konieczność własnoręcznego zastrzelenia androida. Odbywa się to przez naprowadzanie na jego sylwetkę małego celownika, który po każdym strzale zostaje odrzucony do góry. Problem w tym że nasz cel może nie tylko uciekać, ale także próbować zabić nas, więc musimy robić to dość sprawnie. Czasem musimy wykonać też jakąś czynność na czas, a jej nie wykonanie skutkuje śmiercią bohatera. No właśnie – bohater w Blade Runner może definitywnie zginąć, i to niestety bywa że w zaskakującym momencie, co powoduje konieczność wracania do zapisów gry, często wykonanych dość dawno – co potrafi naprawdę zirytować. Broń nie służy jednak tylko do walki, bywa także elementem pozwalającym rozwiązać jakąś zagadkę (np. dostać się do zamkniętego pomieszczenia). Wszystkich fanów gier przygodowych, którzy po przeczytaniu powyższego akapitu chcieliby już skończyć czytać tę o to recenzję i skreślić grę na wieki prosiłbym jednak o jeszcze chwilę uwagi. Bo jest coś co powoduje że w Blade Runnera bezwzględnie warto zagrać...

     Nieliniowość. Nie zwykłe tam jeden, dwa wybory do dokonania w trakcie gry, czy dwa albo i trzy zakończenia. Ta gra jest naprawdę nieliniowa, a fabuła przedstawiana w grze potrafi zmienić się tak radykalnie że może zaskoczyć nawet przy kolejnym już podejściu do historii o łowcy androidów. Wynika to z faktu, że bohaterowie niezależni mają swoje własne poglądy, cele które starają się zrealizować i reagują na McCoy'a w sposób zależny od jego wcześniejszej postawy. Ludzie (lub replikanci), którzy byli nam przychylni w czasie jednej rozgrywki, w drugiej mogą pozostać obojętni, a w trzeciej próbować nas zabić. Ktoś, zależnie od tego co zrobiliśmy wcześniej, może nam udostępnić jakąś wskazówkę lub nie. Także my sami możemy przeoczyć jakiś ślad, i nie utkniemy, o ile uda nam się zastąpić go innym. Powoduje to niesamowitą różnorodność scenariuszy jakie mogą się utworzyć. Kolejnym plusem są postacie. Nie ma tu czarno - białego podziału na dobrych i złych. Każda wykreowana jest z dbałością o szczegóły, ciekawie i niesztampowo. Z czasem okazuje się, że racja leży pośrodku i zależnie od naszych preferencji możemy opowiedzieć się po różnych stronach konfliktu. Wszystko to oferuje też olbrzymią jak na grę przygodową liczbą potencjalnych zakończeń, których (według niektórych źródeł) jest nawet dwanaście. Niech ktoś mi pokaże drugą taką grę, mimo że ta powstała już kilkanaście lat temu.

Blade Runner

     Oczywiście tak niesamowita historia musiała zostać podana w odpowiedni sposób. Grafika pomimo upływu dwunastu lat od daty wydania wciąż potrafi zrobić wrażenie. Razi co prawda wielkością pikseli, przykuwa jednak wzrok kolorami, grą świateł (których w jednej lokacji może być nawet kilkanaście) oraz starannością wykonania. Wiele lokacji zostało przeniesionych bezpośrednio z dzieła Ridley'a Scotta z zadziwiającą wręcz wiernością, inne zostały stworzone od podstaw doskonale wtapiając się w klimat futurystycznego Los Angeles, pogrążonego w deszczu i wiecznej ciemności, przez którą przebijają się tylko światła ulicznych neonów. Także ścieżka dźwiękowa opracowana została z wyjątkowym pietyzmem. Usłyszeć możemy zarówno utwory znane z ekranu, jak i nowe kompozycje – zawsze jednak idealnie pasujące do tego co dzieje się na ekranie. Autorzy nie zapomnieli także o smaczkach dla bardziej spostrzegawczych graczy. W wielu miejscach możemy spotkać mniej lub bardziej oczywiste nawiązania do filmu (jak choćby wynik Deckarda na policyjnej strzelnicy). Czemu więc nie 10/10?

     Otóż gra ma także swoje wady. Przede wszystkim dynamiczny sposób kreowania historii spowodował że można trafić w grze na moment (potrafiący się przeciągać), w którym nie wiadomo co zrobić. Może nie pomóc także solucja gdyż istnieje szansa, że taki układ zdarzeń nie wystąpił u żadnego z autorów. Zwykle jednak wystarczy pokręcić się to tu, to tam, aby coś „zaskoczyło” i akcja drgnęła jednak do przodu. Druga wada dotyczy głównie osób ze słabszą znajomością języka angielskiego. Gra nie doczekała się polonizacji, a w oryginale wykorzystano język mogący sprawić problemy nawet osobom posługującym się wprawnie angielskim, zwłaszcza że napotkane postacie potrafią mówić dość szybko, a możliwości włączenia napisów niestety twórcy gry nie przewidzieli. Ale to jedyne większe wady.

Blade Runner

     Czy warto sięgnąć po tytuł sprzed tylu lat w sytuacji gdy na rynku pojawia się tyle nowości? Zdecydowanie tak. Blade Runner to jedna z tych pozycji którą wypada znać. Poza tym dzięki swej innowacyjności oraz pracy włożonej przez autorów potrafi dać wiele radości nawet dziś. No i jest to gra do której naprawdę jest po co wracać, nie tylko z sentymentu. Z każdą daną jej szansą powinna Was czymś zaskoczyć. W moim prywatnym rankingu gier przygodowych to wciąż ścisła czołówka.

9/10

Plusy
+ Wielowątkowa, nieliniowa fabuła
+ Klimat Los Angeles 2019
+ Historia skłaniająca do zastanowienia

Minusy
- Można zginąć
- Momentami wyśrubowane zręcznościówki

Wymagania sprzętowe
Pentium 90 Mhz, 32 MB RAM, 300 MB HDD, karta graficzna 2 MB, Windows 95/98/NT/XP


Dodano:  poniedziałek, 20 lipca 2009
Recenzent:  wild_animal
Wynik:
odsłon: 6758

Którego polskiego wydawcę gier uważasz za najlepszego?

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 4031

- The Testament of Sherlock Holm...
- Tajne Akta III
- The Testament of Sherlock Holm...
- Syberia III
- FACE NOIR - IL GATTO DAGLI ...
- Broken Sword 5
- Resonance
- Steam/TheIndieGala/The HumbleB...
- THE BOOK OF UNWRITTEN TALES - ...
- CYPHER: Tekstowa przygówka w s...


© Copyright 2005-2010 Przygodowki.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Przygodówki.pl 2007